Józef Murzański

Profesja/umiejętność/praktyka: rzeźbiarstwo, snycerstwo, choreografia w zespole regionalnym, kolekcjonerstwo, mistrz w zakładzie produkcyjnym, archiwistyka

Miejsce zamieszkania: Węglówka

Pan Józef urodził się w Węglówce, w jednej z czterech rodzin osadników podhalańskich, którzy przesiedlili się na tutejsze tereny podworskie około roku 1890 z Białki koło Gronia. Jako reprezentant trzeciego węglowskiego pokolenia podhalańskiego, mieszkający na ojcowiźnie we “Dworze” zakupionym przez swoich pradziadków, czuje się dumnym spadkobiercą i kustoszem prastarego rodu góralskiego Murzańskich i dlatego pieczołowicie dba o swoją tradycję. Archiwizuje rodzinne pamiątki i prowadzi rodzinną kronikę. Odtworzył m.in. linię swojego rodu oraz usytuowanie podworskich zabudowań tutejszych podhalańskich rodzin, wśród których wymienić można spichlerz, młyn, browar i gorzelnię. Dom rodzinny wybudował w charakterystycznym stylu zakopiańskim, a na każdą uroczystość sołecką, gminną, powiatową czy dalszą zakłada pełny strój podhalański, którego elementy wzorowane są na te noszone przez jego przodków w wieku XIX. Posiada pokaźną kolekcję spinek góralskich. Zawodowo pracuje jako mistrz w zakładach produkcyjnych, pracował m.in. w dawnej Armaturze Krakowskiej. Rodzice Pana Józefa hodowali owce i krowy. Ojciec posiadał dyplom czeladnika – pracował jako murarz a wcześniej jako górnik w kopalni w Katowicach (ówczesnym Stalinogrodzkim Zjednoczeniu Przemysłu Węglowego). Mama (rodem z Kasiny Wielkiej) haftowała gorsety. Kontynuuje drobne rodzinne tradycje artystyczne (siostra dziadka malowała, kuzyn ojca rzeźbił). Jego pasją twórczą trwającą nieprzerwanie już ponad 40 lat jest rzeźbiarstwo. Rzeźbi w drewnie (najczęściej lipowym) świątki, figury świętych, zbójników, muzykantów oraz ornamenty kwiatowe. Zajmuje się też snycerką. Koło domu ma własny warsztat – również utrzymany w stylistyce podhalańskiej. Jego ulubionym tematem są ludzie gór ale często sięga także do tematyki religijnej, która jest mu równie droga. W 2005 roku wykonał m.in. rzeźbę Chrystusa Ukrzyżowanego do kościoła w Kasince Małej (skąd pochodziła jego babcia) oraz podobną płaskorzeźbę św. Józefa z Dzieciątkiem, którą uważa za wyzwanie gdyż musiał ją stylistycznie “dopasować” do znajdującej się obok płaskorzeźby Chrystusa Dobrego Pasterza. W tym samym roku wyrzeźbił również figurę Matki Boskiej Jaworzyńskiej Królowej Tatr, o wysokości 80 cm, do kościoła parafialnego w Poroninie. Motyw Matki Boskiej Jaworzyńskiej jest mu szczególnie bliski,  w 1861 roku w lesie Wiktorówka poniżej Rusinowej Polany Matka Boża objawiła się bowiem właśnie Marysi Murzańskiej. Obecnie w tym miejscu znajduje się Sanktuarium Matki Boskiej Jaworzyńskiej Królowej Tatr. W 2006 roku stworzył płaskorzeźbę przedstawiającą św. Józefa w zakładzie ciesielskim, która została uroczyście odsłonięta i poświęcona podczas uroczystości nadania szkole w Węglówce imienia św. Józefa. Kolejnym wyzwaniem rzeźbiarskim była postać Chrystusa Ukrzyżowanego, prawie naturalnej wielkości, do węglowskiej kaplicy cmentarnej. Dla sióstr zakonnych prowadzących w Wieluniu ośrodek dla dzieci niepełnosprawnych wykonał 2,5 metrową rzeźbę św. Franciszka z Asyżu. Chętnie prezentuje swoje prace na targach regionalnych, najczęściej na Podhalu. Jest m.in. stałym bywalcem Sabałowych Bajań i Karnawału Góralskiego w Bukowinie Tatrzańskiej oraz Poroniańskiego Lata. Wystawiał się także w Miejskim Ośrodku Kultury w Nowym Targu. Należał do zespołu regionalnego “Zagórzanie” z Kasiny Wielkiej. Następnie, w latach 80-tych ubiegłego wieku Pan Józef prowadził wraz z Zofią Leszczyńską lokalny zespół Węglowianie. Obecnie pomaga sprawować opiekę nad dziecięcym zespołem regionalnym “Mali Węglowianie”, któremu – jak twierdzą mieszkańcy miejscowości – nadał prawdziwie węglowski charakter. Inicjatorkami utworzenia zespołu dziecięcego są członkinie Koła Gospodyń Wiejskich Węglówka. W przypadku działalności folklorystycznej – tj. poprzez strój, mowę, muzykę i melodie – Pan Józef stara się jednak dbać o charakterystyczne dla tych terenów tradycje zagórzańskie niejednokrotnie sięgając do materiałów archiwalnych, według których opracowuje współczesne programy. Angażuje się w życie społeczne i kulturalne swojej społeczności pełniąc np. zaszczytną funkcję starosty podczas dożynek powiatowych. Od 2004 roku aktywny członek Związku Podhalan, oddział w Odrowążu Podhalańskim. Należy również do oddziału bukowiańskiego Stowarzyszenia Twórców Ludowych (dziedzina: rzeźbiarstwo).

 

 

– J.M.: To jest mój projekt i moja rzeźba. Natomiast wszystko co stolarskie to wykonywał stolarz bo ja nie mam żadnych maszyn, nie mam przygotowania jako stolarz więc musiał to robić fachowiec.

– Czyli te wszystkie gadziki, parzenice, to są Pana projekty wykonane przez…

– J.M.: To jest tak. Stolarz mi robił płaską deską, połączył i tyle. A ja wszystko rysowałem. Ja mu mówiłem wymiary, żeby mi zrobił, natomiast reszta to już jest moja robota ręczna.

– Włącznie ze stołem, kredensem z ….

– Tak, tak, tak … bariery tam jak się wchodzi. Tą skrzynie np. to jest stara rodowa skrzynia, to robiłem renowację. Znowu już ją bierze ale ona ma już ponad 100 lat pewnie, więc ona już się chyli od starości.

***

– Czy uważa się Pan za tradycyjnego twórcę czy jednak jest to nacechowane jakąś współczesnością?

– J.M.: Raczej bardziej mnie pociąga tradycyjna.

– W czym to się przejawia?

– J.M.: We wzorach i motywach, tematach. Raczej nie czuję takiej abstrakcyjnej trochę twórczości.

– A technologicznie?

– J.M.: Technologicznie – tylko ręcznie robię. Niektórzy mnie zachęcają żeby se kupić… są podobno dłuta elektryczne, takie siakie, nie, nie chcę tego. Najlepiej sie czuję jak se trzymam dłuto w ręce i mi się po troszku… wychodzi coś, z tego co się tam w głowie umyślało. Jak robiłem nieraz duże jakieś figury, bo robiłem na przykład w 2001 roku bodajże, kiedy był zamach na te wieże w Ameryce, no to w tym roku pamiętam robiłem w garażu taką figurę św. Franciszka z Asyżu dla sióstr w Wieluniu. One tam prowadziły taki ośrodek, pewnie prowadzą dalej, dla dzieci niepełnosprawnych, i robiłem właśnie św. Franciszka z Asyżu gdzieś 2.5 metra wysokości. Potężna rzeźba z kloca z topoli, z ptaszkami, na rękach miał ptaszki i wilk był i lis i wiewiórki. No to pierwsze to wiadomo, że była piła motorowa i klocek tak z grubsza obrobić. Natomiast resztę no to już wszystko ręcznie.

Fragmenty wywiadu z Panem Józefem Murzańskim